Archiwum
2011
styczeń
2010
wrzesień
styczeń
2009
grudzień
listopad
wrzesień


Linki


eBlog.pl



Design & grafika by en-songe
e-mail




blog roku 2010... 2011-01-07 22:49:54

http://www.blogroku.pl/carnilino,gwh74,blog.html

warto spróbować :)

skomentuj (0)

"Airplanes" 2010-09-06 14:22:32

Po długiej przerwie nieśmiała próba powrotu. Będzie lepiej, obiecuję :)

 

B.O.B. feat. Hayley Williams - "Airplanes"


Ciemność i cichy chlupot wody poruszanej delikatnym wiatrem. Ciepła mazurska noc otulała postać leżącą na niewielkim pomoście pośród tataraku. Młoda dziewczyna nie poruszała się, synchronizując falowanie oddychającej piersi z falowaniem tafli jeziora. Tęsknym spojrzeniem wodziła ponad wierzchołkami drzew wypełniających przeciwległy brzeg. Na bezchmurnym niebie wyszukiwała gwiazd, które spełniłyby jej życzenia. Lecz niestety, w jej ogromnych oczach odbijały się jedynie światełka przelatujących ponad nią samolotów. Ich pasażerowie nie mieli pojęcia, jak wielkie nadzieje są z nimi wiązane, jak ich krótkie jestestwo w tym bezmiarze ciemności podrywa serce młodej dziewczyny gdzieś daleko w dole. Marzyła o pojawieniu się choć jednej spadającej gwiazdy, o jednym życzeniu. Wierzyła, że ono pomoże jej uporządkować ją samą. Spoglądając głęboko w te ogromne, orzechowe oczy można było zobaczyć idylliczny obrazek o którym śniła. Uśmiechnięte twarze, serdeczni, przychylni jej ludzie. Dystans i niczym nieskrępowana radość z życia. Siła, by wziąć siebie w swoje ręce. Jednej rzeczy tam nie było… świadomości, że to wszystko posiada. Kochającą, oddaną osobę, przyjaciół, gotowych wiele dla niej poświęcić. Musi tylko pozwolić im być bliżej, nie odstraszać. A reszta? Też tam jest, głęboko skryta, za powłoką i maską skrzywdzonej i nieszczęśliwej osoby. Ktoś by zapytał, po co w takim razie to życzenie… To tylko sposób na oszukanie umysłu. Banalny, wręcz infantylny. Świadomy, ale niezmiernie skuteczny. Podziała jak motor napędowy. Chciała, żeby było lepiej, to znaczy, ze będzie lepiej, że poradzi sobie ze wszystkimi swoimi problemami. Wydobędzie z siebie tę młodą dziewczynę, którą w sobie lubiła, z która jej było dobrze. Doceni w końcu tych, których ma wokół.

 

Czy możemy udawać, że samoloty są spadającymi gwiazdami? Wtedy mogłaby wykorzystać to jedno życzenie już teraz…

skomentuj (0)

"Spacer w bokserskich rękawicach" 2010-01-03 18:57:15

Chociaż tytuł sugeruje coś innego, tym razem chciałbym, żebyś Ty sam, Drogi Czytelniku wybrał ścięzkę dźwiękową do tego tekstu. NIech to będzie coś, co dla Ciebie nierozerwalnie łączyć się będzie z minionym rokiem, jakaś forma podsumowania. Długo mi zajęło zanim wybrałem swoją. Trudnoo jest wybrac jeden utwór, który w krótkim tekście zawsze wydarzenia z minionych 12 miesięcy. Ten, który wybrałem jest swego rodzaju uogólnieniem. Gdybym miał stworzyć ścieżkę dźwiękową roku 2009? Minimum 10 pozycji by zawierała. Minimum, bo to pierwsze, które przychodzą do głowy. Moją piosenką 2009 jest Myslovitz - "Spacer w bokserskich rękawicach".

Gdzieś z tyłu dochodziły lekko tylko przytłumione odgłosy największej zabawy sylwestrowej w mieście. Tak, wielka impreza na placu w centrum miasta ma swój urok, ale nie tym razem. Dzisiaj naprawdę nie mam ochoty stać w tłumie zupełnie obcych mi ludzi i udawać, ze cieszę się z nadejścia Nowego Roku. Wolę przejść się po zaskakująco pustych ulicach, gdzie tylko czasem można natknąć się na jakąś zbłąkaną duszę poszukującą całodobowego sklepu, zaopatrującego w odpowiednie napoje kojące jej skołatane nerwy i przynoszące chęć zabawy. Część z nich jest nawet bardzo rozmownych, uśmiechną się i szczerze głośnym, acz nadwątlonym głosem zakrzykną „Szczęśliwego!”. Każdemu z nich odpowiadam z równie szerokim uśmiechem. W końcu im też należy się szczęście, a już ich sprawą, jak to szczęście pojmują.

Idąc dalej, poczułem wreszcie to, czego ja sam szukałem. Samotność. Pozwoliłem sobie rozkoszować się śniegiem iskrzącym w ciepłym świetle latarni, świeżymi, puchatymi płatkami spływającymi leniwie by w końcu opaść na ziemie razem z innymi tworząc przyjemnie skrzypiącą pod stopami, jednolita białą masę. Spokojny krajobraz niespokojnego zwykle miasta. Zaskakująco wyciszający i refleksyjny. Jedynie ciche pomruki koncertu i głośniejsze, mijanych po drodze imprez domowych zakłócają te zakrawające o utopię chwile. Cóż, tego niestety nie da się ominąć w taką noc, jak ta…

Tak właściwie to co to za noc? Dla wielu ludzi szczególna, noc, kiedy kończy się stary rok, a nowy czai się już gdzieś za rogiem, żeby zająć jego miejsce. Tutaj jawi się naiwność ludzka, wszyscy tak wyczekujemy tego malca, bo niesie on nadzieję na coś nowego i lepszego. Życie jest trudne i składa się bardzo często z prawie samych niepowodzeń. Zbliżający się koniec, niezależnie czego, jest czasem podsumowań, tworzymy bilanse minionego czasu. Niestety bardzo często bilanse są ujemne. Nowe traktujemy jak czystą kartkę, która możemy zapisać, czym tylko chcemy. Naiwna wiara, powtarzana co roku w tym samym okresie. Przeszłość ma wpływ na teraźniejszość i na przyszłość oczywiście. Nie uciekniemy od tego, nie ważne jak szybko biec będziemy. Czy ja jestem inny? Nie! Naiwność jest taka ludzka a i ja przecież jestem człowiekiem. Spaceruje po świeżo ośnieżonych ulicach, wytyczając nowe ścieżki na gładkim jeszcze puchu. Pozornie tylko nowe… Odwiedzam wszystkie ważne dla mnie w mijającym toku miejsca, mniej lub bardziej dobrze się kojarzące, ale wszystkie powiązane z jednym. Przemierzam te drogi jak mapę ostatniego fragmentu swojego życia. Spotykam moje małe zabytki i z uśmiechem na twarzy wspominam, co tam się wydarzyło. Rzadko żałuję, bo niczego tak nie lubię, jak żałować tego, co już się wydarzyło. Mimo to mój bilans również wypada ujemnie. Wiele dobrego się wydarzyło o czym nigdy nie zapomnę, jednak jedna błędna decyzja może rzucić cień na wszystko…

Powoli docierałem do celu. Nad dachami bloków majaczył delikatnie acz jasno oświetlony pylon a po chwili zza rogu wychylił się w pełni swojego majestatu. Piękny w swym ogromie wiszący most, pierwszy taki w mieście. Lubię mosty, ale ten jest dla mnie szczególnym. Nie wiem, skąd takie upodobanie to tego typu właśnie architektury użytkowej, wiem tylko, że w mostach jest coś magicznego, coś co przyciąga i magnetyzuje. Ten konkretny oddziałuje w ten sposób jeszcze silniej, oglądany z daleka wzbudza respekt i zachwyt. Kiedy się po nim stąpa, jest jak przyjaciel, który nie pozwoli zmoczyć stóp w zimnej i zdradliwej wodzie rzeki płynącej poniżej, jest ostoją w trudnej przeprawie. Sam pylon przypomina granicę, oświetloną bramę do innego świata, gdzie można zaznać choć odrobiny spokoju. Czy i tym razem mnie tam powiedzie? Nie, tym razem nie mogę na to liczyć. Jestem zdany na siebie, a brama jest dla mnie zamknięta.

Czy i ja roztaczam wizje dotyczące nadchodzącego nowego? Tak. Ja żyję marzeniami. Matura, studia, praca, wakacje, miłość, przyjaciele… Wszystko to jawi się przede mną jako piękny obrazek. Niestety ponad tym wszystkim zebrały się ciemne chmury poczucia beznadziejności. Tak dotkliwie uderzające właśnie teraz, w czasie podsumowań. Kiedy człowiek postanowi przewartościować choć mały okres życia, okazuje się, że tak wiele smutku się w nim pojawia. Ale… zaraz… Jest jedna ważna rzecz, której nauczyłem się przez ten ostatni rok, której nauczyłem się od… Ja i tylko ja mam wpływ na swoje życie, a jeśli nie ja, to kto inny będzie w stanie o nie zawalczyć?! Zbyt długo pozwalałem życiu kierować mną, czas pokierować swoim życiem.

Przechyliłem się przez barierkę. Zimny, orzeźwiający podmuch owionął mi twarz. Spojrzałem w dół, w sunącą wartko toń mroźnej wody… Nie teraz, nie dzisiaj, nigdy…


skomentuj (0)

"Starlight" 2009-12-24 23:12:18

Coś dla mnie innego. Chyba... Mały prezent z okazji Swiąt. Coś optymistycznego moze w tym znajdziecie.
Soundtrack: Muse - "Starlight"



Noc i pusty przedział pociągu. Przyciemnione światło pozwalające z ukrycia obserwować ciemne obrazy przesuwające się za oknem. Daleko. Jadę daleko, tam, gdzie czeka mnie nowe życie. Daleko od wspomnień. Od miejsc, które przypominają bolesne zdarzenia, od twarzy, które powodują smutne ukłucie w sercu. Od tęsknoty za tym, co pozornie tylko jest na wyciągnięcie ręki. Wraz ze stukotem kół coraz bardziej w tyle pozostaje cały mój dotychczasowy świat. Czy jestem pewien, ze dobrze robię? Nie… oczywiście, że nie, ale czym byłoby życie bez ryzyka. To boli. Zostawiam za sobą ludzi, którym zależało, którzy przejmowali się, którzy tworzyli moją rodzinę. A także tych, którym kiedyś zależało…

Znów gonię za nieuchwytnym światłem gwiazd. Tym pięknym, rozjaśniającym drogę, którą podążam. I będę gonił nadal, do końca życia. Nie wiem, czy nadal warto, ale wierzę, że kiedyś w końcu Ciebie znajdę. Tam, gdzie pędzi ten pociąg coś czeka… Chciałbym wziąć Cię w swoje ramiona. Tak po prostu, objąć i wiedzieć, że to tu jest moje miejsce, że to jest moje życie.

Dusze, które umarłyby, gdyby dzięki temu mogły poczuć, że żyją. Gdyby tylko można było podpisać cyrograf, zrzekając się najcenniejszej rzeczy, jaką posiadamy, aby móc rozkoszować się światłem gwiazd, ciepłem drugiego człowieka, Świerzym powiewem na twarzy i tym wszystkim, czego na co dzień nikt nie docenia… Nigdy Cię nie puszczę, jeśli obiecasz, ze nie znikniesz. Nie znikaj, nigdy.

Zastanawiam się, czy chcę, żeby do pociąg dotarł do celu. Czy starczy mi sił, żeby walczyć o siebie, o swoje marzenia. Czy starczy mi sił, żeby walczyć o Ciebie…Jadąc, jestem jakby w zawieszeniu. Nie żyję w przeszłości, bolesnej przeszłości, nie muszę też mierzyć się z nowymi wyzwaniami. Mogę karmić się swoimi nadziejami i oczekiwaniami. Jestem jak wielka czarna dziura w której znikają wszystkie rewelacje przeistaczające się w złudzenia.

Nie znikaj, nigdy nie znikaj.

Wysiadając w ciemność bałem się. Kiedy jednak stanąłem już na chłodnym peronie i odetchnąłem ciężkim miejskim powietrzem, innym powietrzem wiedziałem, że to jest to.

Poradzę sobie i…

znajdę Cię.

 

skomentuj (1)

"Dead end friends" 2009-12-03 22:35:47

Czytając, posuchaj Them Crooked Vultures - "Dead end friends". I koniecznie, skup się na tekście tej piosenki, pomoże...

Pierwszy bieg. Cichy pomruk wydobył się spod maski, nie zagłuszany jeszcze dźwiękami radia. Powoli unosiła się brama, a przed oczami ukazała się ciemność. Spod kół dobył się chrzęst opon toczących się po żwirze. Leniwie wytaczałem się na ulicę. Światła rozjarzyły niczym oczy wściekłego kota. Przed sobą miałem tylko czerń asfaltu.

Drugi bieg. Zacząłem nabierać prędkości. Sam w pustym samochodzie. Po plecach przebiegł mnie znajomy dreszcz podniecenia. Niepokojąco gęsty mrok otulający świat, przecinany jedynie przez lampy auta. Po obu stronach przerażająco spokojny, gęsty las. Połacie blachy dające fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Czuję noc w swoich żyłach, woła mnie, zaprasza do siebie…

Trzeci bieg. Wskazówka prędkościomierza przekroczyła już 70 km/h. Teraz dopiero zaczyna się podróż. Nie wiem gdzie jadę i czego szukam. Przesuwam się ślepo prowadzony jedynie przez zakręty wąskiej asfaltowej drogi.

Czwarty bieg. Ciemne kształty za oknami stopiły się w wielką masę czerni. Patrzę na nią i widzę ból, cierpienie, tęsknotę, żal…. Dociskam gaz marząc, żeby to wszystko uciekło, zostało za mną. Wzrok tęsknie wlepiam w tę samotną plamę światła sunącą tuż przed maską.

Piąty bieg. Nie warto już nawet patrzeć na licznik. Prawo jest już jedynie mitem, zapomniane ogranicza maluczkich. Jadę w noc szukając tej części mnie, którą zgubiłem dawno temu. Tej, która dopełniała mnie, która powodowała szczęście… Wiem kim jesteś, wiec proszę otwórz  drzwi i wejdź tutaj. Obejmij mnie mocno i zrób to znowu. Rozjaśnij otaczający mnie mrok. Tęsknię do bliskości moich przyjaciół. Tych na dobre i na złe. Wypełniających puste życie. Teraz nieobecnych, spłoszonych problemami, wyniszczonych agresją… Bratnich dusz zastępujących zawodzącą rodzinę, pozwalających zapomnieć o nieudanej miłości. Dających powód do wstawania z łóżka o porankach i pokonywania przeciwności….  Musze wiedzieć, czy na końcu drogi czeka śmierć.

Szósty bieg. Ja i moi przyjaciele na dobre i na złe. Ona obok mnie, jak zawsze, zarezerwowała sobie fotel pasażera. On z tyłu, cichy bohater, obserwujący życie jakby z ukrycia, dyskretnym szeptem podpowiadający którą drogę wybrać. Obok niego druga ona. Pojawiła się tam całkiem niedawno, jak przydrożna autostopowiczka czekająca samotnego podróżnika kierującego się w tę samą stronę. Wciskamy się w noc, gdzie zaczyna się nieśmiertelność. Słodka niczym klątwa będąca daleko poza zasięgiem moich wyciągniętych rąk. Budzącą tę martwą już część mnie.

Wskazówka na prędkościomierzu dawno przekroczyła już 200 km/h. To będzie koniec tej trudnej wędrówki. Nagle w oddali wyrosła drewniana ściana lasu. Silnik zawył próbując przyspieszyć ostatkami sił.

 

 

Śmierć.


skomentuj (1)

"Just say yes" 2009-11-29 00:50:42

Snow Patrol - "Just say yes"

       Pusty wieczór… Na biurku resztka chipsów i grające ogniki odbijane przez czerwone wino czekające w kieliszku na wypicie. A przed oczami wirtualna kartka papieru. Kołaczące się myśli, niepewność… Samotność jeszcze nigdy nie była tak dojmująca. Pierwszy raz tak bardzo zaczyna brakować utraconego. Nie ma sensu rozpamiętywać jak, dziś to nie ma sensu. Rozmowa jak nigdy teraz byłaby potrzebna, a co przed nią powstrzymuje? Strach… Niechęć…  Potrzeba dobrej rady. Wiele tych rad już pozyskano, bardzo wartościowych i wiele wnoszących. Ta jedna rada jednak była zawsze taka istotna, osoby, która potrafiła doskonale odnaleźć się w odpowiednich butach…

        Zrezygnować czy walczyć? Jest w ogóle o co? Skoro tyle czasu minęło i nic się nie zmieniło, to czy naprawdę można coś jeszcze wywalczyć? Doskwierający brak odpowiedzi na te pytania… Zycie nauczyło, że walka nie zawsze ma sens. Głową muru nie przebijesz… ale właśnie, NIE zawsze, czasem ma. Warto walczyć nie ważne czy się przegrywa czy wygrywa. Warto, bo przecież nie wiadomo, co się wydarzy, nie można nic z góry przewidzieć. To by pewnie zostało powiedziane. Pewnie… Usłyszane zrobiłoby większe wrażenie. Czas chyba zacząć myśleć samodzielnie, cichemu głosikowi w głowie pozwolić mówić.

 

         Tęsknota za straconym jest przerażająca.

 

         Zamknięta została wirtualna kartka, jednak światło nadal tańczyło. Ten sam napój w innym kieliszku, na innym biurku…


skomentuj (0)

"Lose You" 2009-11-15 01:21:45

soundtrack: Pete Yorn "Lose You" (znów tylko muzyka)


Chce zmian. Po raz pierwszy wżyciu tak bardzo ich potrzebował i tak bardzo o nich marzył. Zmiany przynoszą coś nowego i lepszego. Ale czy zawsze? Do tej pory przeżył dwie poważne zmiany i żadna w efekcie nie przyniosła wiele dobrego. Chociaż to by było krzywdzące ujęcie. Lepiej powiedzieć, że oprócz dobrego, przynosiły one coś złego, co sprawiało, że czuł iż życie wymyka mu się spod kontroli. Nie był przygotowany na wyboje, które pojawiły się na jego drodze.

Przechadzając się swoim ulubionym mostem zastanawiał się w jakim punkcie życia się znajduje. Przystanął przy mocowaniu jednej ze stalowych lin utrzymujących przeprawę i przez barierkę spoglądał na żwawo sunącą pod nim toń Wielkiej Rzeki. Pomyślał, że w życiu też jest na takim moście. Za sobą zostawił stare, ból, cierpienie, niepowodzenia, ale i coś, co do tej pory uważał za najcenniejsze. Coś co dawało mu siłę do walki i działania. Teraz idąc tym z pozoru trwałym mostem przeprawia się przez burzliwe zmiany, te niechciane i potrzebne. A w oddali, po drugiej stronie majaczy jego przyszłość. Nie, oczywiście, że nic nie dostrzega, nie można przewidzieć tego, co ma dopiero nastąpić. Przepełniał go tylko lęk, że po drugiej stronie nie ma tego czegoś… Gdzie chciałby być? Wrócić czy pójść dalej? Tego nie wiedział nawet on…

skomentuj (0)